Czuję się źle, źle, źle. No i jeszcze raz źle. O dziewiątej rano poszłam do lekarza z malutkimi oczami i bólem głowy przez nieprzespaną prawie całą noc i z bólem gardła przez kaszel. I co się dowiedziałam ? Minimum trzy dni leżenia w łóżku, poezja śpiewana normalnie. Dwa rodzaje antybiotyków i syrop, który na szczęście jest dobry i w sumie brałam go już od poniedziałku [!] bo miałam po chorobie siostry, i tak mam kaszel nadal. Jak starcę płuca, to powiedzcie mojej mamie, że ją kocham. Nawiązując do tematu mojej mamy dzisiaj kończy lat czterdzieści, i przygotowaliśmy jej imprezę niespodziankę. Rano życzenia, tralala, później nic. Spałam sobie od 11 do 14, wpadła na chwile Ruda, później oglądałam tv. Po siedemnastej siostra dała znać, że mam sie zbierać. Nie wyglądałam (i nie wyglądam) ale ubrałam się bo nie mogłam oczywiście planu zawalić ;D Mama nie widziała, że się wyszykowałam szybko i nagle jej oznajmiłam, że wychodzimy i ma nie pytać, co, jak i gdzie. Oczywiście pytań było milion pięćset sto dziewięćset, ale pokierowałam ją gdzie ma jechać i nic nie powiedziałam. Wylądowałyśmy u masażysty gdzie leżała pół godziny i niespodzianka nr1 bardzo wyszła i jej się udała. W sumie nie zafundowałabym jej tego, gdyby nie to, że w domu szykowała się kolejna niespodzianka i trzeba było ją gdzieś zabrać! :D Siostra napisała, że już są gotowi więc pojechałyśmy do domu. W domu czekały dwie babcie, dziadek, siostra z chłopakiem, ciocia, wujek, kuzyn, kuzynka, i dwójka mojej mamy najlepszych przyjaciół. Mama paliła papierosa na dole, a ja weszłam do domu szybciej, szybko zdjęłam kurtkę i zapaliłam światło na korytarzu a w salonie było zgaszone. Stół ustawiony, każdy coś przyniósł, tort ze znakiem drogowym namalowanym '40' czyli, że ograniczenie do czterdziestu! ;D Mama wchodzi do domu, żadnych butów na korytarzu nie było, tylko u siostry w pokoju, żeby ona sie nie zorientowała. Ja już z Nimi stałam, ona wchodzi patrzy na stół a my wyskakujemy zza drugiej ściany i 'sto lat, sto lat...' ! Mama popłakała się, widząc nas wszystkich i nie wierzyła w to co się działo normalnie. Posiedziałam z Nimi trochę, szampana nawet wiele nie mogłam wypić, bo antybiotyki... Więc wszystko wyszło super 'niczym w Amerykańskich filmach'! ;D Oni pewnie będą siedzieć bardzo długo, a ja marzę tylko by położyć się spać bo nie czuję się najlepiej... ;x :<
No to macie jedno zdj mojej mamuśki :D :* Robiłam je ja, kilka dni temu.
Dobranoc, xoxo
już śpiewałam spóźnione "sto lat" Twojej mamie, ale jeszcze raz wszystkiego co najlepsze jej życzę ;)
OdpowiedzUsuńa o tym suprajsie to mi przez tela opowiadałaś ha ;D