czwartek, 27 stycznia 2011

2.

Zastanawiam się dopiero dnia dzisiejszego, dlaczego wybrałam nagłówek blogspota 'nigdy się nie poddawaj.' ? Chciałam jak najszybciej go założyć i tak o to na szybko coś wybrałam. Wydaje mi się, że tylko przez to, że w moim życiu ostatnio nie jest jakoś szczególnie kolorowo, nie mogę się poddać... Chociaż jest ciężko, staram się to jakoś przezwyciężyć. Nie jest mi łatwo, ani trochę. Zbyt wiele sytuacji, złych sytuacji, nagle zwaliło mi się na głowę. Ratowałam się poniekąd tym, że w piątek już zobaczę się z pewną moją najważniejszą osóbką w życiu... Niestety... To także nie wyszło. Chociaż nam obojgu tak cholernie na tym zależało. Powiem otwarcie nadal staramy się by to wypaliło, nie wolno się poddawać, słowa, które ostatnio z moich ust padają coraz częściej nie tylko do samej siebie. Zastanawiam się często, dlaczego akurat mnie dotyka tyle przykrości w życiu ? Czym sobie zasłużyłam ? Mam dopiero głupie czternaście lat, a wydaje mi się, że w życiu przeszłam o wiele więcej niż nie jeden trzydziestolatek. Widocznie tak musiało się stać, stało się, czasu nie cofnę... Jak demotywator który szczególnie zapadł w mojej pamięci 'Za sekundy szczęścia, płacimy godzinami samotności' .. A właśnie zauważyłam, że przegapiłam wczorajszy mecz FCBarcelony, który wygrali 5:0 z Almerią. Bynajmniej taka dobra wiadomość. Na dodatek jestem chora, co w ogóle rozwala system w takich sytuacjach nie jest to dobre, bo nudząc się jak mops sama w domu natłok myśli rozwala mnie od środka. Wydaje mi się, że najlepszym lekarstwem na to jest siedzenie przy kompie, allegro, demoty, komixxy, wizaż i te inne duperele... Albo po prostu śpię. Chociaż z tym też jest problem, bo trudno jest zasnąć, albo budzę się często o czwartej nad ranem i nie śpię długo długo... Ciekawe, jak jutro wybierzemy się do Heyah Club do Szczecina, skoro ja leżę chora w łóżku ? Trzeba będzie się zebrać i jechać. Pomimo wielu chęci straciłam nawet na to ochotę, bo miałam jechać z kimś, kto jednak zrezygnował, ale cóż... Nie mogę się doczekać kwietnia, bo możliwe, że jako prezent urodzinowy od dziadka polecimy sobie do Barcelony na Camp Nou to by był mega prezent. Na majówkę mam pewien plan, tylko muszę pogadać o nim z mamą, ale na to mam jeszcze trochę czasu. Zima za oknem powraca. Oby nie w takim stopniu jak była, ale dodam pare zdjęć z mojej śnieżnej wyprawy na spacer z psem, i zasypało nas konkretnie. 15 grudnia. Jedno ze zdjęć to widok z mojego okna, jedno psa, jedno to sweet focia w lusterq i inne.
Dobranoc. xoxo ♥ 




"przed snem walka sam w głowie ze sobą się kłócę
jak spałem to często z nadzieją że sie nie obudzę.." 











2 komentarze:

  1. jaki pies <3
    / potem dopisze cos xd

    OdpowiedzUsuń
  2. czemu 23;13 : o


    co do slow to sie zgadzam jak najbardziej - Patka ale nie ty jedyna masz tyle przykrosci.. kazdy z nas ma jakies zmartwienia wieksze czy mniejsze :)

    OdpowiedzUsuń